Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kod Lyoko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kod Lyoko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2015

Powrót Williama


-Tym razem poszło szybko, prawda drużyno?-zapytał Odd,gdy już siedzieli w najdalszym zakątku szkolnego dziedzińca. Reszta z uśmiechami pokiwała głowami.
-Dlatego,że mamy większą wiedzę i mamy nowe pomocniczki-powiedziała Aelita, obejmując Sonię i Caro,które nieśmiało się uśmiechnęły.W ty momencie do grupki przyjaciół podszedł William. Jego ciemne oczy błyszczały dosyć złowrogo jakby na przekór przyjaznemu uśmiechu na jego twarzy. Jednym słowem: kontrast bije kontrast. Ulrich machinalnie przybrał dosyć zaciętą minę.
-Co robicie?-zapytał William.
-A czemu się pytasz?-odpowiedział pytaniem Ulrich,lekko się podnosząc,ale powstrzymały go spojrzenia dziewczyn.
-Nie jestem głupi. Znów znikacie z lekcji, wykręcając się jakimiś tanimi wymówkami. Chodzi o Lyoko, prawda?-zapytał przyciszając głos. Sonia i Caro uniosły brwi, bo nowi przyjaciele ni słowem nie wspomnieli,że ktoś jeszcze wie o całej tej sprawie.
-A czemu się pytasz? Skąd o tym wiesz?-zapytała blondynka,patrząc wyzywająco na bruneta.
-Mógłbym się ciebie zapytać o to samo-odparł tamten,patrząc na nią z wyższością. Dziewczyna poczuła jak się gotuje ze wściekłości.
-Tak William,chodzi o Lyoko-odparła szybko Aelita, nie chcąc dopuścić do jakiejś sprzeczki, tym samym odwracając uwagę chłopaka od Soni.
-To czemu mnie nie wtajemniczycie? Przecież sami wiecie,że jestem pomocny.
-Ostatnio byłeś tak pomocny,że próbowałeś tylko nas wszystkich pozabijać-odparł zgryźliwie Ulrich.
-Przypomnę ci,że opanował mnie wtedy X.A.N.A!
-Bo nie posłuchałeś się Jeremy'ego i spróbowałeś heroicznie nadstawić tyłek!
-Myślałem,że dobrze robię i...
-Ej uspokójcie się oboje!-wykrzyknął Jeremy. -William ma prawo wiedzieć co się dzieje.
I ku uciesze Will'a a ku rozpaczy Ulricha przyjaciele wyjaśnili mu co się dzieje. Nie powiedzieli mu tylko jednej rzeczy. Nadal nie wiedział,że Yumi chodząca z nim do klasy jest tylko klonem prawdziwej Japonki. Ten fakt wszyscy pominęli.
-To w czym mógłbym pomóc?-zapytał gdy reszta wreszcie skończyła mu wszystko tłumaczyć.
-W tym co zwykle. Niszczyć potwory, pomóc w dezaktywowaniu wież i nie dać się złapać scyfozoi-odparł Jeremy, poprawiając okulary. William tylko skinął głową.
***
-Sama rozumiesz, musieliśmy go wtajemniczyć-tłumaczył Odd skonfundowanej Yumi. Przyjaciele skryli się tym razem w Pustelni, miejscu, które nie zostało jeszcze nigdy przedstawione,więc mogli tam spokojnie porozmawiać. 
-Rozumiem i nie mam wam tego za złe-odparła z komputera Japonka, zwracając się w szczególności do Ulricha. Chłopak przygnębiony stał tak oparty o komodę, obwiniając się o... No cóż w zasadzie o wszystko co nie wyszło. Uważał,że ponowne włączenie Williama do paczki było okropnym błędem,ale no cóż... Co się stanie już się nie odstanie. Yumi to rozumiała aż zbyt dobrze,ale Ulrich już nie bardzo.
-Będziemy musieli wymyślać coś,aby mu wytłumaczyć,czemu jesteś zawsze w Lyoko pierwsza i czemu tak późno wracasz-odezwała się Caro,a reszta pokiwała smutno głowami.
-No cóż bywa,ale nie to mi teraz zaprząta głowę. Zastanawia mnie ta biała wieża-odparła Aelita, spoglądając na resztę..
-Cóż sprawdzałem to i wydaje mi się,że Franz Hopper znów zostawił nam wiadomość. To "miganie" wieżą dostosował do alfabetu Morse'a-powiedział Jeremy.
-I co z tego wynikło?-zapytała zaciekawiona Aelita.
- Szósty czerwca, '94 rok. Dzień 8. Za szafą-odpowiedział Jeremy, jednocześnie poprawiając okulary.  -Mówi ci to coś?-zapytał różowołosej. Pokręciła głową.
-Zupełnie nic.
-Proponuję przeszukać dom-powiedział Odd unosząc rękę jak na lekcji w szkole.
-Masz rację. Jeśli chodzi o jakąś szafę to musi być tu, w pustelni. A jeśli chodzi o tę datę to musi być zapisana w dziennikach Hoppera-poparła Odda Yumi. Reszta pokiwała głowami.
-Więc od czego zaczniemy? Od przeszukania Pustelni czy odsłuchania dzienników Hoppera?-zapytał Ulrich,zakasując rękawy bluzy.
-Może od wyjaśnienia nam o co do cholery chodzi?-zapytała z kolei Caro.
-Faktycznie, sorka-powiedział do niej Odd szczerząc zęby.
***
Hej,hej hello! Oui, to znów ja i świat Lyoko ^^ Jak Wam się podobało? Coś zaciekawiło? Piszcie w komentarzach! Dedyk dla Lyoko Angel ^^
Sonia

czwartek, 23 kwietnia 2015

Niezdecydowana wieża

A tymczasem w Kadic przyjaciele poszli na lekcję  basenu z Jimem. Sonia i Caro miały dosyć niepewne miny; do te pory jakoś nie mogły zaufać Jimowi po tym jak przymusowo zwirtualizował je w Lyoko. Wszystko teraz było dla nich nowe i dziwne. Teraz gdy słuchały nudnej jak flaki z olejem tyrady Jima,który próbował sobie przypomnieć prawo Archimedesa. Wreszcie zezłoszczona Caro powiedziała:
- Ciało zanurzone w cieczy lub gazie traci pozornie na ciężarze tyle, ile waży ciecz lub gaz wyparty przez to ciało, to pan chciał powiedzieć, prawda?
-Tak Swin, o to mi chodziło.
W tym momencie Jeremy usłyszał pikanie swojego laptopa. Pełen najgorszych przeczuć wyszeptał:
-Chłopaki zajmijcie czymś Jima.
 Ci skinęli głowami. Odd nachylił się do Urlicha i powiedział,może trochę za głośno:
-Ciekaw jestem, czy Jim jest gruby dlatego,że za dużo je czy takie się urodził.
Ulrich prychnął, co nie uszło uwadze trenera.
-Della Robbia, Stern. Skoro wszystko wiecie,to pokażcie klasie jak to się robi.
-Oczywiście-odpowiedzieli równocześnie, wstając. Klasa zachichotała a Jim osłupiał. Ulrich i Odd ustawili się na skoczniach,czekając na gwizdek Jima. Ten,kiedy się wreszcie otrząsnął zagwizdał. Chłopcy równocześnie wskoczyli do wody i zaczęli pływać. Klasa wesoło zaczęła kibicować chłopakom, zrobił się gwar, co pozwoliło Jeremy'emu wymknąć się do szatni (nadsłuch Jeremy'ego XD). Otworzył go szybko i ku swemu zdumieniu zamiast informacji o zaatakowanej wieży zobaczył ikonkę Yumi.
-Yumi, to chyba nie jest najlepszy czas-powiedział,poprawiając okulary.
-Wiem Jeremy, wiem,ale sytuacja kryzysowa-powiedziała Japonka i szybko mu streściła sprawy dziejące się w Lyoko. Gdy skończyła blondyn był w stanie głębokiego szoku.
-Yumi wiesz doskonale tak samo jak ja,że to niemożliwe-powiedział w końcu. W odpowiedzi czarnowłosa przesłała mu obraz który widziała. Na wprost niej przerażająco dumnie stała biała wieża.
-Teraz mi wierzysz?-zapytała sarkastycznie.
-Absolutnie. Poczekaj na nas.
***
 Lekcja dłużyła im się teraz bardziej niż zwykle. Gdy się skończyła cała szóstka jak najszybciej się ubrała i wysuszyła. Podróż autobusem minęła im zaskakująco szybko,więc do szkoły dotarli wcześniej niż się spodziewali. Mając małą nadwyżkę czasu zamiast jak zwykle przejść przez przejście w Kadic przespacerowali się do Pustelni a stamtąd dopiero do fabryki. Najmniej spokojna w tym wypadku była Aelita. Aktywowanie białej wieży oznaczało jedno. Powrót taty różowowłosej, Franza Hoppera oznaczało po pierwsze nowe zagadki, po drugie udoskonalenie Kodu Ziemia i to dla aż dwóch osób. Czyli więcej zabawy i więcej pracy... 
-Dobra ludziska. Najpierw wirtualizuję dziewczyny a potem chłopaków-rzucił z punktu dowodzenia Jeremy. Tak więc do skanerów najpierw weszła Aelita wraz z Sonią i Caro.
-Skan Aelity. Skan Soni. Skan Caro. Transfer Aelity. Transfer Caro. Transfer Soni. Wirtualizacja!
Dziewczyny zwirtualizowały się tuż obok czekającej na nie Yumi. Po chwili i chłopaki do nich dołączyli. 
-Chyba nigdy się nie przyzwyczaję do tych uszu i tego ogona-jęknęła Carolin.
-Witaj w moim świecie-oparł Odd. Aelita nawet nie zwróciła na nich uwagi. Stała osłupiała, wpatrując się w białą wieżę. Nagle... Wieża zmieniła kolor na czerwony!
-Jeremy!-krzyknęła Aelita. -X.A.N.A przejął wieżę!
-Widzę! Lepiej ją zdezaktywujcie zanim...-zaczął blondyn,ale wieża znów stała się biała. Po chwili znów czerwona i znów biała.
-Albo mi się wydaje... Albo ta wieża jest strasznie niezdecydowana-powiedziała Caro,opierając się o lodową skałę. 
-Uwaga! Pojawiają się potwory!-zawołał Jeremy patrząc uważnie na ekran. Ledwo to powiedział przed wieżą pojawiły się pęknięcia w lodzie z których wyłoniły się bloki. Z wielkim, charakterystycznym krzykiem na ciemnym, granatowym niebie pojawiły się manty.
-No to się trochę zabawimy-powiedział Ulrich wyciągając z pochwy miecze. 
-Uważajcie na Yumi-przypomniał Jeremy.
-Wiemy Einstein,wiemy-powiedział Odd celując w jedną z mant. -Przydałby się pojazdy-dodał.
-Już, zaraz będą-odparł blondyn. Po stronie Lyoko pojawił się motor Ulricha, deska Odda i hulajnoga Yumi. Aelita wyczarowała sobie skrzydła. Tylko Sonia i Caro patrzyły się na nich nie bardzo wiedząc co zrobić.
-A wy nie walczycie?-zapytała Yumi.
-Jak?-odpowiedziała pytaniem Sonia. -Caro ma jeszcze łuk,ale jak ja mam walczyć-mówiła i wyciągnęła zza pasa wstążkę. -TYM?-zapytała smagając nią powietrze, trafiając w bloka,który natychmiast się zniszczył.
-Dobra odszczekuję wszystko-powiedziała blondynka patrząc z niedowierzaniem na swoją nową broń. Po chwili wszyscy rzucili się w wir walki. Sonia cięła, Caro strzelała z łuku, Yumi rzucała laserami, Odd strzelałam strzałami a Ulrich ciął mieczami. Kiedy nareszcie wszystkie potwory zostały zniszczone wieża... Sama się zdezaktywowała.
-No teraz to już przesada-skomentowała całe to zajście Aelita
***
No siemka!! Jak się podobało? Piszcie w komentarzach ^^ Dedyk dla Idy.
Sonia

sobota, 10 stycznia 2015

Rewelacje


Dziewczyna która wleciała nieproszona do pokoju blondyna wyglądała na jakieś czternaście lat. Miała długie,czarne włosy, brązowe oczy i była ubrana w czarną suknię. Przyglądała im się podejrzliwie,mrużąc oczy. Czerń jej włosów i ubrania kontrastowała z dziwnie jasną skorą.
-Przepraszam bardzo,ale ki ty jesteś do cholery i jakim prawem się tu wpraszasz?-zapytała Caro patrząc podejrzliwie na przybyła.
-Mam na imię Victoria. A przyszłam bo słyszałam jakieś krzyki. Nie życzę sobie takich rzeczy,szczególnie,że mieszkam nad tobą Belpois-powiedziała patrząc jadowicie na chłopaka.
-Oh spadaj-powiedziała Sonia przybierając wojowniczą minę. -Nie będziemy tańczyć jak nam zagrasz ani się ciebie słuchać gothko.
-Co powiedziałaś?-zapytała szorstko Victoria i wysuwając się do przodu,mierząc wzrokiem Sonią.
-To co usłyszałaś. A teraz wyjdź z łaski swojej-poparł Sonię Ulrich. Victoria zrobiła jeszcze jedną władczą minę i zatrzasnęła za sobą drzwi.
-Niezła sztuka-skomentowała z komputera Yumi.
***
Pokrótce grupa wyszła na lekcje do Kadic,a Yumi swoim zwyczajem bawiła się tablicami w Lyoko. Odd po raz pierwszy od tych dwóch lat odpowiadał prawidłowo na absolutnie każde pytanie pani Hertz, co wprawił w osłupienie całą klasą włącznie z samą nauczycielką. 
-Czas na Odda prymusa!-powiedział Odd między jednym a drugim kęsem ogromnego kotleta. Przyjaciele siedzieli w szkolnej stołówce i wcinali ile wlezie. Do ich stolika przysiadły się również Sonia z Caro. Dyskutowali żywo o tym co się działo na lekcji kiedy przeszkodziła im w tym Sisi.
-Wybaczcie kujonki,ale chciałabym  pomówić z Ulrichiem.
-Sisi, nigdzie z tobą nie idę-odparł chłopak nawet na nią nie patrząc. A już się łudził z tym,że wreszcie odpuściła!
-No skarbie błagam-powiedziała Sisi, przywołując na twarz przymilny uśmieszek. To zdenerwowało chłopaka do tego stopnia,że zerwał się z miejsca i wykrzyknął:
-Nie jestem żadne skarbie i nigdy nim nie będę, uwierz mi,jeszcze mam oczy! A teraz zabieraj swoje cztery litery od tego stolika!
Po tych słowach oślepił go błysk flesza i charakterystyczny dźwięk aparatu. Wszyscy się obejrzeli i ujrzeli... Milli i Tamiyę chichocące drugoklasistki, redaktorki gazetki szkolnej. 
-To będzie świetny artykuł!-krzyknęły jeszcze i szybko się zmyły nim rozwścieczona Sisi zdążyła je złapać.
***
W tym czasie Yumi odczuła jakieś dziwne pulsacje wyzierające się z cyfrowej ziemi Lyoko. Kontrolnie zwiedziła wszystkie światy. Nie było żadnej aktywowanej przez X.A.N.Ę. wieży,ale za to...
-To niemożliwe-wyszeptała. Na samym środku skutym lodem, polarnym sektorem jaśniała dumnie... Biała wieża.
***
Bonjour! Tak to ja i moje ukochane Lyoko! Wiem,że sporo czasu minęło,ale non stop brakło mi weny :( Dedyk dla Was Wszystkich, którym starczył cierpliwości!
Sonia

środa, 10 grudnia 2014

Kod 08

-
-Jesteście w Lyoko-powiedziała Aelita. 
-Zaraz. Ja ciebie znam!-wykrzyknęła brunetka. Aelita zerknęła na Yumi szukając wsparcia. Ta uśmiechnęła się zachęcająco. 
-No... A ty jesteś?
-Sonia miło, że pytasz-mruknęła blondynka pod nosem. Yumi spojrzała na nią.
-Sorry, nie zauważyłam cię-powiedziała pomagając jej wstać. 
-A ja jestem Carolin czyli Karo-powiedziała ta druga. Dziewczyny wyjaśniły im absolutnie wszystko. W końcu powrót do przeszłości na nie nie zadziała, więc siłą rzeczy musiały dołączyć do grupy.
- Ej. Nie chciałbym wam przeszkadzać ale jest wieża a Jim zaraz komuś rozwali głowę!-powiedział Jeremy. 
-Która?-zapytała Yumi Aelity. 
-Ja-powiedziała różowowłosa.
***
-A teraz mogłabyś mi powiedzieć co robiłaś w Pustelni?-zapytał Jeremy.
-Zerknęłam za obraz, tam gdzie znaleźliśmy pana Pucka. Tam była karteczka-odpowiedziała Aelita. Wyjęła rzecz z kieszeni i położyła na stole. Blondyn spojrzał na nią sponad okularów.
- Ależ to kod dziesiątkowy!Chociaż nie... W tym kodzie są tylko jedynki i zera a tu są zera i ósemki... A co może tu chodzić?-powiedział Belpios a jego okulary spadły mu na czubek nosa.
- Jeśli tak to może oznaczać jakąś zaszyfrowaną wiadomość... Może to jest sonar? Jeśli przyjąć,że musimy dodać wszystkie liczby w jednej kolumnie to wyjdzie nam... W dwóch pierwszych kolumnach szerokość geograficzna w stopniach i minutach a dwie ostatnie długość geograficzną-powiedziała Aelita. A kod na kartce wyglądał tak:
0
8   0
8   0  8
8   8  8 0
8   0  8 0
0   0  8 0
0   0  8 0
0   0  0 0
-To chyba gdzieś w Kairze-powiedział Jeremy.
-Uuu... Świetnie! Zawsze chciałem spróbować papirusu!-wykrzyknął Odd.
-Sorka Odd, ale my pozostaniemy w Skidzie,nie wyjdziemy do realnego świata-powiedział Ulrich śmiejąc się.
-Ale dlaczego Egipt?-zapytała się Yumi.
-Mamy w domu sporo pamiątek z tego miejsca...
-A jest jakieś miejsce z którego nie masz pamiątek?-zapytał Odd.
-Możecie nam to wyjaśnić?-zapytała kompletnie zdezorientowana Sonia. Carolin tylko się wcisnęła mocniej w kąt.  - Myślałam,że jesteś Stones nie Hopper.
- Tak naprawdę to ja mam na nazwisko Shaeffer-powiedziała różowowłosa starając się nie roześmiać.
No to teraz dziewczyny nic nie rozumiały. No to się zaczęło ponad półgodzinne wyjaśnianie całej historii Aelity.
-Dobra a gdzie my siedzimy? Dlaczego to jest jakiś opuszczony dom do jasnej?-zapytała Carolin.Nastała kolejna dawka wyczerpujących wyjaśnień. 
- Nareszcie wsiądziemy na Skida! Tyle tam nie siedziałem... Stęskniłem się za tym. Ten Kolos naprawdę podziałał mi na nerwy niszcząc go-powiedział Ulrich.Carolin i Sonia tylko mądrze pokiwały głowami. 
-Słyszałam o Skidzie-powiedziała jakby zamyślona Carolin. Przyjaciele się nagle odwrócili. - Nie wiem gdzie ale słyszałam...-powiedziała jeszcze raz.
-Dobra jutro wsiadacie do Skida. Carolin i Sonia zostaną ze mną. Nie ma tam przecież miejsca na nowe osoby.
***
Kiedy następnego dnia wszyscy byli w fabryce a Ulrich,Odd i Aelita pojawili się w Kartiganie (łącznie z przeniesioną Yumi) pobiegli od razu do doków  Skida.
-Włączam teleport. Ustawcie się na swoich miejscach-rzekł Jeremy. Po chwili Aelita została przeniesiona do kabiny pilota a reszta została umieszczona  w Navskidach.
-Uwaga zabieram podpory-usłyszeli głos blondyna.
-Zapłon zasilania łodzi włączony. Start-powiedzaiła Aelita i odpłynęli z doków. Później wpadli w tunel Kartaginy gdzie zanurkowali w cyfrowym morzu.
-System holosieci włączony-usłyszeli z fabryki.
-Rotacja-powiedziała Aelita wciskając odpowiednie przyciski.
-Jak ty to wszystko ogaranisz? Ja bym to zniszczył w jednym ruchu-powiedział Odd.
-Och zamknij się Odd, bo jeszcze się pomylę. Turbodopalanie włączone. Lecimy-rzekła Hopperówna.
***
Po paru minutach dotarli do węzła.
-Jeremy jesteśmy-powiedziała Yumi.
-Wprowadzam współrzędne geograficzne.
Skid zatrzymał się nad węzłem który wyglądał jak wielki czerwonawy wir z białym czymś w środku. 
-Oddychanie hiperfluidalne za trzy... dwa.. jeden... Nurkujemy.
***
-Silniki hamujące-rzekła dziewczyna. Przed nimi była kula. Zatrzymali się przed portalem wejściowym.
-Klucz włączony-rzekła kładąc dłoń na czytniku. Po minucie kula stanęła przed nimi otworem.
- Wow...-westchnęli.
***
Dedyk dla Kiwi. Dzięki,że czytasz :) Co Wam się najbardziej podobało w opie? A co najmniej? Piszcie w komach ^.^

piątek, 14 listopada 2014

Profesor Tyron

-Jak nazwiemy ten sektor?- zapytał Jeremy.
- No cóż... Z zewnątrz ta kula przypominała korę. Ale nie drzewa lecz taką korę w mózgu... Cortex-powiedziała Aelita.
- Że co? Co to robi?-zapytała Caro.
-Zewnętrzna warstwa szarych komórek nerwowych , pokrywająca obie półkule mózgowe-powiedział Jeremy. Caro i Sonia gapiły się na nich jak na obcych. Siedzieli w pokoju Jeremy'ego i naradzali się co z tym fantem zrobić.
- Aelita... Jesteś pewna,że widziałaś swojego ojca?-zapytał Ulrich.
-Tak... Tylko nie wiem do kogo należy ta ręka-powiedziała Aelita.
-Akurat na to pytanie mogę odpowiedzieć-powiedział Jeremy i odwrócił  do wszystkich ekran swojego komputera. na fotografii był mężczyzna wyglądający tak:


Nagle Caro i Aelita równocześnie upadły na łóżko i zemdlały.
***
Dwie dziewczynki siedziały w białym pokoju czekając na swojego tatę. Obok nich stała mała blondynka w ich wieku. Nie było przy niej matki. Stała i chyba również czekała na ojca który widocznie również pracował w laboratorium. Zza drzwi słychać było podniesione tony dwóch naukowców.
-Lyoko nie jest po to aby zarabiać pieniądze Tyron! To tajny,wojskowy projekt!-usłyszały zza drzwi Franza Hoppera. 
-Nic nie rozumiesz! Możemy zbić na tym majątek!-krzyczał zbulwersowany mężczyzna.
-Nie! Myślałem,że się rozumiemy bez słów,ale dla ciebie liczy się tylko majątek!Ten projekt ma pomóc ludziom chronić się w wypadku wojny światowej! I tak będziesz miał swój majątek!
-Nie chcę tego, bo masz to "w razie czego"! Ja chcę tu i teraz!-wydarł się Tyron.
-Nie! Jeśli nie będziesz się stosować do moich zaleceń to cię stąd wyrzucę!-krzyknął ojciec Aelity.
-W takim razie sam się odsunę! Ale pamiętaj! Jeszcze tego pożałujesz! Ty i cała twoja rodzina!-wykrzyknął naukowiec, wypadając z furią z pokoju. Wziął małą blondynką za rękę i wyszedł. Z pracowni wyszedł też Hopper. Dwie małe dziewczynki i dorosła kobieta do niego podbiegły.
-Tatusiu, czy wszystko jest dobrze?-zapytała brunetka. Franz zdobył się na uśmiech, obejmując żonę.
-Tak. Wszystko dobrze kochanie. Nie ma się czym martwić. Chodźmy do domu-rzekł. Anthea wyszeptała mu do ucha:
-Będziemy mieć teraz jeszcze większe kłopoty niż przedtem!
***
-Aelita? Caro? Wszystko w porządku?-usłyszały nad głowami głosy Odda i Jeremy'ego. Dopiero wtedy zorientowały się,że leżą na podłodze.
-Miałam wizję-powiedziały równocześnie. I nagle do pokoju weszła jeszcze jedna dziewczyna.
-Co tu się dzieje?-krzyknęła.
***
OK. Kolejne opo jest! Dedyk dla wszystkich! Zostawcie po sobie komentarze! :)

Cortex

                  


Ich oczom ukazał się piękny widok- W sumie to masz rację. Nie potrzebnie panikuję-przyznała Aelita. Zakotwiczyli Skida i przenieśli się na nowy świat. Wszyscy ciekawi poszli prosto do czarnej kuli. Wtedy ni stąd ni zowąd platforma którą mieli pod stopami zaczęła się unosić a druga na której stała Aelita zaczęła opadać.Dziewczyna natychmiast podleciała do przyjaciół,ale była zdziwiona. Zauważyli,że wszystkie platformy zaczęły się unosić i opadać. Po chwili wszystko się uspokoiło. Priorytetem na tym dziwnym świecie było teraz bronienie Yumi. Jeśliby straciła wszystkie punkty życia nie uratowałby jej kod Ziemia. Trudno byłoby ją znaleźć. Zaczęli ostrożnie przemieszczać się do serca. Niestety okazało się,że jest zamknięte. Najpierw spróbowała Aelita,ale nic. Yumi próbowała telekinezą. Nic a nic. W końcu zezłoszczony Ulrich uderzył obydwoma mieczami w wejście. I wtedy się otworzyło. Zdziwieni przyjaciele jak najostrożniej tam weszli. W środku były ciemne ściany,lecz wszystko było widać przez delikatne,niebieskawe światło. Szli po białej platformie na końcu której był umiejscowiony biały okręg i na nim trzy mniejsze, czarne okręgi. Niepewnie stanęli na tym. Teleportowali się do pomieszczenia gdzie ściany były pokryte dziwnymi wypustkami a ściany dziwnie się świeciły. W środku była wielka biała,świecąca kula - serce. Obok był "stoliczek" w podobnych barwach co teleporter. W środku był czarny okrąg. Przyjaciele do tego podeszli. Aelita włożyła rękę w kółko. Tuż nad nią na linii bransoletki pojawiło się przezroczyste koło wyglądało jak w częściach. Po chwili na ścianie przed nimi pojawił się ogromny zielony chologram. Naraz zaczęły się pokazywać informacje. Nagle w środkowej części obrazu pojawiła się fotografia. Na niej po lewej stronie widać było tylko rękę,ale w środkowej części fotografii był... Ich oczom ukazał się piękny widok. Zobaczyli świat, który chyba miał być jedną z replik Lyoko, tyle, że nie było wież. Z góry świat ten wyglądał jakby na płaskowyżu w kształcie okręgu
-Tata?-zapytała Aelita. Wszystkich zamurował (włącznie z Jeremym siedzącym przed superkomputerem). Na fotografii rzeczywiście BYŁ Waldo Shaeffer, utracony ojciec Aelity. Po chwili fotografia znikła. Ale cała trójka nadal była w stanie silnego zdziwienia.
-Aelita jesteś pewna...-zaczęła łagodnie Yumi. Różowowłosa tylko skinęła głową.
-Jeremy proszę przegraj to zdjęcie-poprosiła cicho. Natychmiast w jej ręce pojawiła się dyskietka. Aelita włożył ja do koła. Kiedy Jeremy oznajmił,że już wszystko się przegrało przyjaciele wynieśli się z Cortexu.
***
I nareszcie kolejny nn!!!! dedyk dla wszystkich! Do zobaczenia w następnym opo!

Dwie nowe wojowniczki Lyoko

Po zamknięciu oczu dziewczyny poczuły nie tylko transporter, ale również inną osobę. Mając do wyboru udać się do Kartaginy lub bronić Lyoko wybrały to drugie. Natychmiast wybiegły z wieży. Lecz po chwili do niej wróciły. Pulsacje nadchodziły z sektora leśnego a one były w pustynnym. Skoczyły w głąb wieży. Kiedy wyszły ujrzały... Kopię Aelity. Dziewczyna miała krótkie, fioletowe włosy i takiż strój. Spódniczka i naramienniki były przeźroczyste. "Makijaż" miała ciemnofioletowy. Oczy nieznajomej były w kolorze zieleni. Na jej ręce również była bransoletka, taka sama jak Aelity. Kiedy zauważyła przyjaciółki uśmiechnęła się szyderczo. Przesunęła dłonią nad bransoletką a wtedy pojawiły się bladofioletowe skrzydła anioła. W jej rękach zmaterializowały się kule energii o tym samym kolorze.
-Tak więc... Znowu się spotykamy-powiedziała tym samym głosem co Aelita.
***
Jeremy, Ulrich i Odd obudzili się w głównym pomieszczeniu superkomputera. Ku ich zdziwieniu nie byli tam sami. Przy superkomputerze leżały dwie związane, nieprzytomne dziewczyny. Pierwsza  miała długie, brązowe włosy na których nasadzona była fioletowa opaska. Miała czarną bluzkę z długim rękawem, różowo-fioletowy pasek, hebanową spódnicę sięgającą jej do kolan oraz długie, czerwone buty. Druga była długowłosą blondynką z dwoma warkoczykami, prawie niewidocznymi, gdyż włosy miała rozpuszczone.  Była ubrana w pomarańczową bluzę i dżinsową spódnicę sięgającą jej przed kolana. Na nogach miała czarne glany. Jej talię przepasywała różowa wstążka wiązana na bok na kokardę. Jednak chłopcy nie mogli się im blżej przyjrzeć gdyż niespodziewanie przyszedł opętany Jim. Wziął nieznajome im dziewczyny na plecy i wyszedł. Dopiero wtedy chłopcy wstali. Jeremy i Ulrich spojrzeli na Odda który wyglądał jakby miał zemdleć za pięć sekund. 
-Odd co ci?-zapytał Einstein wycierając okulary o sweter.
- To... to... To były... Te dziewczyny-dukał Odd.
Ulrich nim potrząsnął.
-Chłopie co ci jest?-zapytał. 
-Tamta brunetka to... To była Carolin... A blondynka to jej przyjaciółka, nie pamiętam imienia-wyjąkał w końcu przyjaciel.
-To lepiej się pośpieszmy zanim X.A.N.A. im coś zrobi-powiedział Ulrich. I chłopcy zaczęli się wspinać po drabince do siedziby operacyjnej superkomputera. 
***
-O nie! To Anioł Ciemności!-wykrzyknęła Aelita. 
-Wygląda na to, że nie jest sama-powiedziała Yumi rozkładając wachlarze. Reczywiście. Wokół dziewczyn pojawił się mechaczołg, dwa kraby i tarantula.
-Porozmawiałyście już sobie? Bo przepraszam bardzo, ale na obie z was czeka scyfozoa-powiedział Anioł szyderczym tonem. Na to nie mogły nie zareagować. Równocześnie obie dziewczyny posłały swoje bronie do wybranych potworów; wachlarze Yumi zniszczyły tarantulę a Aelicie udało się trafić w oba kraby jednocześnie. Anioł zamarł w powietrzu zdezorientowany. I wtedy jakby czas w Lyoko stanął. Yumi i Aelita rozejrzały się wokół siebie. Laser mechaczołga zatrzymał się w połowie drogi. Wyglądało to jakby ktoś zresetował superkomputer.
***
Kiedy chłopcy weszli do siedziby operacyjnej superkomputera zobaczyli Jima wpatrującego się w ekran. Usłyszeli jego głos:
- Transfer dziewczyny. Skan dziewczyny. Wirtualizacja!
Powtórzył te zdania jeszcze raz. W tym momencie było już wiadome co X.A.N.A zrobił z porwanymi dziewczynami. Zwirtualizował je w Lyoko. Odd był tak wściekły, że aż rzucił się na Jima tym samym dając Jeremy'emu czas na szybki rekonesans spaw w Lyoko. Zauważył, że oprócz Yumi w wirtualnym świecie była również Aelita. Walczyły. Szybko poinformował je co zaraz nastąpi.
-OK. Mamy je chronić?-zapytała Japonka
-Zdecydowanie tak. Bo jeszcze będzie to pierwszy zawał w Lyoko-powiedział Jeremy. -Uważajcie za pięć sekund się zwirtualizują!
***
Po stronie Lyoko właśnie zaczęły się dziać coraz dziwniejsze rzeczy. Kiedy Einstein poinformował przyjaciółki o zaistaniałej sytuacji, dziewczyny zauważyły dwie postaci na niebie. Kiedy tylko zwirtualizowały się do końca spadły wprost na Anioła Ciemności który zdezorientowany spadł do cyfrowego morza. Aelita i Yumi natychmiast podbiegły do nowo przybyłych. Pierwsza z nich była brunetką. Na głowie miała fioletowe kocie uszy. Była ubrana w granatową bluzkę. Od szyi do ramion biegły jej neonowo-różowe paski. Na rękawach miała również różowe paski. Na wysokości talii był neonowo-pomarańczowy pasek. Miała również długą spódnicę w odcieniu morskiego. Tą część garderoby również przecinały neonowo-różowe pasy. Było ich trzy. Najdłuższy biegł od prawego biodra do lewego skraju spódnicy. Drugi zaczynał się na wysokości lewego biodra a kończył przed prawym kolanem. Ostatni pasek biegł od lewego kolana do prawego skraju spódnicy. No i miała fioletowy ogon. Jej "makijaż" był tak samo rozmieszczony co Aelity tylko, że fioletowy i dodatkowo tuż nad czołem w prawym rogu miała umieszczone maleńkie, różowe serduszko. Przez ramię miała przewieszony brązowy łuk. Druga z nich była blondynką z taką samą fryzurą jak na Ziemi. Na sobie miała ciemnoniebieską bluzkę z długim rękawem. Spódnica była podobna do spódnicy brunetki tylko że była krótsza o połowę. Na nogach miała jasnopomarańczowe legginsy. Ta część garderoby była poprzecinana trzema kawałkami różowego materiału na każdej nodze i na tych samych wysokościach: na udach, pod kolanami i na łydkach. Na stopach miała jasnoróżowe baletki a za pas miała wetkniętą fioletową wstążkę.
- Co my tu do cholery robimy? -zapytały równocześnie. 
***
Dedyk dla Api. Piszcie co Wam się najbardziej spodobało kochani ^^. Do następnego nn :) Na górze jest "Anioł Ciemności". :)

Pustelnia i wspomnienie

- Aelita... Nie sądzę aby to był najlepszy pomysł. Nie boisz się wizji? Poza tym myślę,że tam nic nie będzie-powiedział delikatnie Jeremy aby przypadkiem nie zranić dziewczyny. NA próżno jednak były jego wysiłki.
- Jak nie chcesz pójść to nie! Mogę iść sama!-krzyknęła zrywając się z miejsca. Wybiegła ze stołówki zostawiając chłopaków samych.
***
Stała przy domie. JEJ domie. Mieszkała tam choć mało z tego pamiętała. Tam mieszkała z ojcem tuż po porwaniu matki. Zacisnęła dłoń w pięść. Otworzyła drzwi. W środku nadal panował bałagan jaki zostawili po sobie faceci w czerni. Nadeszła wizja....
Wróciła właśnie z zabawy. Mała dwunastoletnia, różowowłosa dziewczynka. Krzyknęła do ojca grającego na pianinie,że idzie do pokoju. Ten tylko skinął głową. Wiedział,że córka jest mądra i nic sobie nie zrobi. Wbiegła do pokoju i zaczęła się bawić jej ulubioną zabawką - elfem o imieniu Pan Puck. Nagle usłyszała głosy za oknem:
- Wyłaź stąd Hopper!
Przestraszyła się nie na żarty. Już miała schodzić do taty kiedy on pojawił się w jej drzwiach.
- Chodź Aelitko. Musimy stąd iść. Masz nadal Pana Pucka? 
- Tak tatusiu-powiedziała przestraszona dziewczynka. Ojciec odsunął obraz. ukrył tam kluczyk z karteczką i zabawkę córki. Po tym chwycił małą za rękę i zbiegli po schodach. Tam już stali faceci w czerni. Jednak Hooper się nie bał. Chwycił córeczkę za rękę i biegli dalej. Wypadli na podwórko. Mężczyzna zatarasował drzwi. Polecił córce aby szła za nim. Biegli przez ciemny korytarz, chociaż nikt ju.ż ich nie gonił. Ale z facetami w czerni nigdy nic nie wiadomo... Dotarli do pomieszczenia którego wówczas Aelita nigdy nie widziała. 
- Gdzie jesteśmy tatusiu?-zapytała go.
- W moim laboratorium.Już dawno podejrzewałam,że jestem obserwowany. Chodź Aelitko. 
- Gdzie idziemy tatusiu? - zapytała dziewczynka jadąc z ojcem windą.
- Do lepszego świata. Tam gdzie nikt nas nie znajdzie - powiedział mężczyzna wchodząc do skaneru. Dziewczyna weszła za poleceniem ojca do drugiego.
- Do zobaczenia za chwilkę kotku.
- Do zobaczenia za chwilkę - powiedziała Aelita.
Do rzeczywistości przywrócił ją jej własny krzyk. Odkryła,że leży na łóżku w swoim dawnym pokoju. Ta wizja,mimo,że często ją nawiedzała nadal ją przerażała.
- Przepraszam tato,że cię nie zdołałam uratować - powiedziała cichutko. W tej chwili zapikał jej laptop.
- Yumi to nie jest chyba najlepsza chwila aby pogadać-powiedziała otwierając sprzęt.
- Sorki, ale w Lyoko dzieje się coś dziwnego... Zmienia się pogoda. Nigdy chyba tego nie było prawda?- zapytała japonka.
- Masz rację. A nie ma żadnej aktywowanej wieży?- zapytała dziewczyna.
- Nie, żadnej nie widziałam, ale.. Czekaj! Jest biała wieża!-wykrzyknęła Yumi.
- Czy to może oznaczać,że mój ojciec....-powiedziała Aelita bojąc się dokończyć aby nie zaperzyć.
- To możliwe... Al e... Jesteś w Pustelni? Słuchaj zajrzyj za ten obraz gdzie znaleźliśmy Pana Pucka-poprosiła czarnowłosa. Aelita tak zrobiła. Odsunęła obraz a za nim... Zauważyła kartkę papieru, której wcześniej nie zauważyli.
- Zaraz do ciebie przyjdę, do Lyoko OK?-zapytała Aelita. Yumi tylko pokiwała głową.
***
Jak  Wam sie podobało? Piszcie komy ^^. Na górze macie Pustelnię  Do zobaczenia w Lyoko!!!!

Rodzina Schaeffer oraz powrót "Ciemnego Anioła"

Po paru minutach Aelita była już w fabryce. A tymczasem na kolejnej tego dnia lekcji chemii...
***
-Jeśli połączymy dwa atomy chloru i...-zaczęła mówić pani Hertz, ale przerwał jej Jim - nauczyciel wf-u w Kadic.
-Przepraszam panią, ale Jeremy, Odd i Ulrich są proszeni do dyrektora-rzekł do zdumionej jego wtargnięciem kobiety. 
-Dobrze. Chłopcy idźcie więc-powiedziała nauczycielka. Przyjaciele niepewnie wstali. Jim jednak nie szedł z nimi do pana Dare. Wyszli na zalany Słońcem plac przed internatem. Po niedługim czasie chłopcy zorientowali się, że idą w stronę fabryki. Zdziwiło ich to.
-Jim, gdzie ty nas prowadzisz?-zapytał Jeremy mężczyzny. 
-Milczeć-odparł wuefista. Szli w ciszy przez kanały aż wkońcu weszli do windy. W tym momencie Jim rzucił się na Jeremy'iego. Chłopak usiłował się bronić, jego przyjaciele starali się go wyrwać z rąk tyrana. I wszystko na nic. Najpierw Jeremy, a później także Ulrich i Odd zostali obezwładnieni (czytaj zemdleli) przez tyrana. 
A parę godzin wcześniej...
- Dobra, odpaliłam skaner. Zaraz będę-powiedziała Aelita do Yumi.
- OK. Tylko błagam,pospiesz się. Ta pogoda robi się na serio bardzo dziwna...
- Spokojnie. Zaraz tam bedę.
***
Biegła jak najszybciej mogła aż dotarła do wieży w której była Yumi. Nie mogła latać, ponieważ na pustyni zerwała się ogromny wiatr, który z pewnością wrzuciłby ją do cyfrowego morza. Wbiegła do wieży.
- Słuchaj, aby to zrozumieć opowiedz mi historię twojego ojca.

- Był nauczycielem fizyki w Gimnazjum Kadic przez około dziesięć lat, przed rozpoczęciem badań nad najnowocześniejszymi rzeczami na Ziemi - Superkomputerem i X.A.N.Ą.. Równocześnie z prowadzeniem badań. Pewnego dnia, matka  zaginęła, a tata szóstego czerwca, 1994 roku, odkrył niesamowitą właściwość Superkomputera - skoki w czasie . Dzięki nim mógł kontynuować badania nad X.A.N.Ą. i schować się przed tajnymi służbami. Niestety, to nie trwało wiecznie. Tajni agenci odnaleźli nas. Mi  wraz z tatusiem udało się uciec do laboratorium w fabryce. Tam zwirtualizowaliśmy się w Lyoko. 
- A teraz opowiedz mi o twojej mamie.
- Wiesz,że mało będę pamiętać?
- Wiem. Ale lepsze to niż nic.
- Pamiętam tylko to,że została porwana i prawdopodobnie zabita przez Mężczyzn w Czerni.- w tym momencie Aelicie zaczęły płynąć łzy po policzkach.
- Nie płacz. Wiesz co? Myślę,że ona jeszcze żyje,ale nie wiemy gdzie ona jest. Skąd wiesz? Może uciekła?
-Tak uważasz? Ale jeśli tak, to gdzie mogłaby być?
Japonka zamyśliła się.
- Myslę,że w Kartaginie coś uda nam się znaleźć. Tylko nie wiem jak my się tam dostaniemy.
- A ja wiem! Słuchaj. Obie mamy klucze do Lyoko. Może łącząc siły uda nam się wezwać transporter? Co o tym myślisz?
- Okej. Możemy spróbować-odpowiedziała czarnowłosa. Schwyciły się za ręce i zamknęły oczy...
***
A w tym czasie w Lyoko pojawiła się nowa osoba. Wyglądała w kubek w jak Aelita. Ale czuć było w niej inna moc oraz... X.A.N.Ę.
***
Tadam! Tag. Musiałam w tym momencie. Dedyk dla Wery L. :) Piszcie swoje reakcje i mówcie co sie podobało a co nie! ;)

Odd geniuszem, a pogoda Lyoko...


-Że co?-wyrwało się Urlichowi.
-Były dwa klucze do Lyoko. Jeden Franza Hoppera drugi Aelity. Przynajmniej tak sądziłem. Ale jak widać istnieje trzeci klucz. Pierwotnie miał chyba należeć do Anthéi Schaffer. Nie wiem jak Xanie udało się go zdobyć. Ale jestem teraz pewien, że trzeci klucz ma teraz Yumi tym samym wiążąc ją z Lyoko tak samo jak Aelitę. Xana zyskał pionka w grze-powiedział Jeremy.
W tym czasie po stronie Lyoko Yumi zaczęła się budzić.
-Jak się czujesz?-zapytała Aelita.
-Tak trochę dziwnie. Co się stało?
Wtedy przyjaciele zaczęli wyjaśniać Japonce o trzecim kluczu i ataku scyfozoi.
-Jeremy jesteś tego pewien? -zapytała Ichyiama.
-Istnieje tylko jeden sposób aby to sprawdzić. Spróbuj zdezaktywować wieżę-powiedział blondyn.
-No nie wiem... A jak coś zepsuję?-czarnowłosa nie była tego taka pewna.
-Przynajmniej spróbuj. Co się może zdarzyć?
-No dobra-zgodziła się Yumi. Wskoczyła na hulajnogę, niszcząc przy okazji pełzacza i wleciała do wieży. Zaczęła podchodzić do środka wieży. Kolejne kręgi podświetlały się pod jej stopami. Kiedy dotarła do środka budowli wokół niej pojawiło się światło. Japonka podleciała na górne piętro. Kiedy dotknęła platformy stopami zaczęła się świecić (platforma). Przed dziewczyną ukazała się holograficzna tablica. Yumi deliktanie dotknęła ją ręką. Na hologramie pojawiło się jej imię a potem napis: Code: Lyoko. Wtedy wszystkie mniejsze holograficzne tabliczki które były w wieży zaczęły spadać na dół wieży.
-Wieża zdezaktywowana-powiedziała Japonka.
***
-Będę musiał stworzyć klona Yumi-powiedział Jeremy gdy już wszyscy siedzieli w jego pokoju (czarnowłosa była obecna w komputerze Jeremiego).
-Mam nadzieję, że nie będzie taki jak moje. Najazd Yumich... Dam, dam, dam-powiedział Odd. Przyjaciele uśmiechnęli się na wspomnienie tej przygody.
-Ja mam nadzieję, że nie będzie taki nieogarnięty jak klon Williama-stwierdziła Yumi.
-Spokojnie. Popracujemy z Aelitą, zarwiemy noc...
-Ciekawe na czym-mruknął pod nosem Odd. Wszyscy prócz Aelity która zaczerwieniła się jak piwonia się roześmiali.
-Nie martw się o to. W razie czego zostanę przyzwoitką-rzekła czarnowłosa.
-Ciekawi mnie ten trzeci klucz. Jak długo jest on w Lyoko? Jak to możliwe, że tyle lat ram siedziałam i nic o nim nie wiedziałam? -pytała Aelita.
-To miejsce skrywa więcej tajemnic niż wszyscy myśleliśmy na początku. Nie martw się Aelita-powiedział Jeremy kładąc jej rękę na ramieniu.
***
Dochodziła już północ w świecie realnym kiedy Belpois i Schaeffer skończyli prace nad klonem Yumi. Był lepszy niż ich pierwszy klon.
-Nareszcie się udało-powiedziała różowowłosa do blondyna.
-Najwyższy czas iść spać zanim Jim coś zauważy. Dobranoc Yumi-powiedział Jeremy wyłączając komputer.
***
W Lyoko czas zdawał się nie płynąć. Yumi siedziała w wieży. Bawiła się tablicami holograczicznymi kiedy nagle usłyszała dźwięki deszczu. Zaraz... Deszczu? Przecież pogoda nie zmieniała się w Lyoko. Zaintrygowało ją to. Postanowiła sprawdzić jak jest w innych sektorach. Skoczyła w ciemności wieży przenosząc się do sektoru polarnego. Aby sprawdzić czy tam też nastąpiły zmiany pogodowe musiała wyjść. Faktycznie padał śnieg. Rozejrzała się i wróciła do wieży. Po wypadzie do sektora górskiego i pustynnego odkryła, że w całym Lyoko zmieniła się pogoda co do tej pory nigdy się nie zdarzyło. Co ciekawe nie widziała żadnej aktywowanej wieży. I jeszcze te pulsacje... Nie pochodziły one od Xany...
***
-Kto mi powie jaka jest konfiguracja atomowa?-zapytała pani Hertz klasy. Jakoś nikt nie kwapił się do odpowiedzi.
-Odd? -zapytała nauczycielka.
-No więc...-zaczął mówić chłopak. Skończyło się na półgodzinnym, nadrodzonym pierwszą w życiu Odda szóstką wykładzie.
-Odd... Ty się uczyłeś-powiedziała nie bez zdziwienia nauczycielka. Całą klasę również zamurowało.
-Widzi pani odkryłem przyjemność z nauki- wyszczerzył zęby chłopak.
***
-Dobra przyznaj się która tym razem wpadła ci w oko-walnął prosto z mostu Ulrich kiedy cała czwórka była na obiedzie.
-A taka Carolin z naszej klasy-powiedział Odd. Przyjaciele się roześmiali. Wszyscy prócz zamyślonej Aelity.
-Aelita co jest? -zapytał Jeremy, dotykając jej dłoni.
-Ciągle myślę o tym kluczu...-odpowiedziała dziewczyna. -Myślę, że powinniśmy pójść do Pustelni-powiedziała podnosząc oczy.
************************************************************************
Dedyk dla wszystkich!!!!!! Bądźcie cierpliwi za tydzień kolejny nn. Wypatrujcie X.A.N.Y!!!!!

Manta Sisi, scyfozoa i trzeci klucz



Jeremy wszedł do centrum dowodzenia a reszta do skanerów. Rozpoczął program.
Transfer Aelity . Transfer Urlicha. Transfer Yumi. Transfer Odda. Skan Aelity. Skan Urlicha. Skan Yumi. Skan Odda. Wirtualizacja - i wcisbnął enter.
***
Yumi jak zwykle poczuła pewien sposób rozbicia a potem scalania się. Tak było zawsze gdy wizualizowała się w Lyoko. Zresztą nie tylko ona tak to odczuwała. Reszta również. Dobrze było stanąć znów na znajomej ziemi tego świata. Wylądowali w sektorze polanym.
- Jeremy?? Gdzie jest ta wieża?-zapytała Aelita.
Nie uwierzycie,ale... Super skan pokazuje Kartiganę- powiedział  zdziwiony blondyn. Przyjaciele również podzielili uczucie chłopaka.
- Zaraz będą pojazdy. Szybko na skraj sektora. Deszcz okropnie leje.
Po stronir Lyoko pojawiły się hulajnoga Yumi,motocykl Urlicha i deska Odda. Aelita przesunęła dłonią nad bransoletką i już pojawiły się różowawe skrzydła. Jak najszybciej ruszyli na kraniec sektora.
- Nie wydaje wam sie to dziwne,że po drodze nie było ani jednego potwora?-zapytał Odd.
- Nie przejmujmy się tym na razie. Wpisuję hasło: Scypion.
Po chwili pojawiła się kula która zabrała wojowników do sektora piątego.
- Ech...Dobrze że w Lyoko nie mogę zwymiotować bo ta podłoga wkrótce nie byłaby tak biała-jęknął Odd łapiąc się za brzuch.
- Znowu ci niedobrze?-zapytał Urlich starając się nie roześmiać.
- Lepiej nie gadajcie. Ruszyło odliczanie. Macie dokładnie trzy minuty-powiedział Jeremy.  Pobiegli w sronę wyjścia.
- Widzę klucz!-krzyknęła Aelita. Po tych słowach sufit zaczął "spadać" toteż wojownicy musieli się pospieszyć. Udało się Oddowi nacisnąć klucz stopą. Pojawiły się schody.
- Jedzie taksówka!!- krzyknął Urlich.
- Lepiej ją złapać-wykrzyknęła Yumi. I skoczyli. O co tam chodzi....
- Jeremy... Nie ma tu wie....-zaczął mówić Urlich, ale nie dane mu było skończyć gdyz trafiła go manta od razu go dewirtualizjąc.
- Jakim cudem? Jest dosłownie przed wami!
- Einstain przetrzyj okulary co? Nic tam nie ma-powiedział Odd walcząc wraz z innymi. Obok niego Aelita zniszczyła mantę. chciała podlecieć w kierunku w którym była według Jeremego była aktywowana wieża. Ale nie zdążyła ponieważ druga manta ją zaatakowała. Zanim Yum trafiła w nią wchlarzem potwór zdążył zdewirtalizować Hopperówną.
- O co chodzi Xanie? Dlaczego cię pozwolił zabić?-zadał to pytanie Jeremy.
- Widocznie zmienił taktykę. Hej Sisi chodź tu!-krzyknął Odd na wpół do blondyna na wpół do manty która go atakowała. - Laserowa strzała!- i już było po Sisi.
- Odd aż tak nie lubisz Elizabeth?-zapytała rzucając wachlarzem Yumi. 
- Tak od...-zaczął Odd ale pełazacz który pojawił się znikąd. Została tylko Yumi. Powoli zaczęła się cofać. Potwory zagoniły ją w kozi róg.
- Yumi uważaj! Za tobą! Scyfozoa!-krzyknął Jeremy.
Ale Yumi zdążyła się tylko się odwrócić by zobaczyć potwora.
- Yumi! Nie!-krzyknął Urlich.
- Czekajcie. Ona jej coś wszczepia....-powiedział blondyn. Po pięciu minutach nerwowego przyglądania się ekranowi scyfozoa puściła Japonkę.
- To.... To trzeci klucz.... - powiedział Jeremy.
***
Dedyk dla mojej Api!!!!!!!  Co sądzicie??? Uważajcie na X.A.N.Ę. wojownicy!!!!
                      
To był normalny dzień w szkole. Yumi i Aelita szły na obiad. Niespodziewanie przed nich wyszła Sisi.
-No proszę, proszę. Kogo ja widzę?-zapytała tym swoim wrednym głosem, 
-Odwal się Sisi-powiedziała Yumi. 
-Odwale się jeśli zostawisz Urlicha w spokoju-odpowiedziała dziewczyna.
-Słuchaj. Urlicha Yumi nie zostawi, bo tego nie zrobi również on. A teraz sorry, ale chcemy jeszcze pójść na obiad. Chodź Yumi-powiedziała Aelita. Obie dziewczyny przeszły obok wściekłej Sisi. 
-Jeszcze wam pokażę-mruknęła cicho.
***
-Nie wiem o co jej chodzi-mówiła Yumi do Aelity.
-Jest zazdrosna. Co jak co, ale to ty spędzasz o wiele więcej czasu z Urlichiem-odpowiedziała jej przyjaciółka. 
-Może i masz rację...
Yumi przypomniała sobie kiedy prawie się pocałowała z chłopakiem, ale Aelita zdezaktywowała wieżę i czas się cofnął.
***
Kurde, ale jak ja mam jej to powiedzieć?-zapytał Urlich Odda.
-No, normalnie. Stanąć przed nią, powiedzieć co czujesz i czekać na odpowiedź-powiedział niedbałym tonem Odd.
-Tobie to łatwo powiedzieć. Ale to Yumi-westchnął Urlich. Chłopak otarł pot z czoła. W ostatnim tygodniu było okropnie gorąco. Odd spojrzał w niebo.
-Ostatnio jest straszenie gorąco nie sądzisz?-zapytał chłopak przyjaciela. I właśnie w tej chwili lunął deszcz. Jednocześnie telefon Urlicha zadzwonił.
-Musimy się wszyscy spotkać w fabryce. Xana powrócił-powiedział Jeremi.
-Dzięki, ja też zawsze zaczynam rozmowę od cześć-powiedział ironicznie Urlich.
-Zgarnij tylko Odda. Dziewczyny już idą-powiedział Jeremi rozłączajac się. 
-Chodź stary. Wracamy do Lyoko.
***
Dawno tu nie byłyśmy-krzyknęła jeżdżąc na deskorolce Yumi do Aelity.
-Masz rację! Czuję się jakbym wracała do domu!-odkrzyknęła różowowłosa. To poniekąd była prawda. Przecież Aelita pochodziła z Lyoko. A z Lyoko wiązały się wspomnienia. Niezapomniane ze starych przygód. Tylko jakim cudem Xana wrócił? 
***
Wiem, że obiecaliśmy sobie nigdy nie włączać superkomputera-zaczął Jermei. Wszyscy siedzieli przy transferach słuchając uważnie Jeremiego. 
-Ale jak widać po pogodzie Xana postanowił nie dać nam spokoju. Może planuje zatopić nas? W każdym razie musimy wrócić do Lyoko. Kto się zgadza?-zapytał blondyn kładąc rękę przed siebie. Aelita z uśmiechem położyła swoją dłoń na jego. Po chwili to samo zrobili Urlich i Yumi. Wszyscy spojrzeli się na Odda. Chłopak po chwili również położył dłoń na dłoniach przyjaciół. Jermy wziął głęboki oddech i włączył superkomputer. 
***
  Dedyk dla Kiwi!! Komentujcie!!