Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sailor Moon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sailor Moon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2015

2. Przybycie Króliczka


Zdarzenie,które wydarzyło się tak niedawno nie dawało mi spokoju. Czym była ta mgiełka? Co to był za stwór? Powiedzieć dziewczynom,czy może lepiej nie? Te myśli krążyły po mojej głowie,kiedy odrabiałam lekcje. Kiedy zaczęłam robić wyjątkowo trudne (dla mnie oczywiście. Ami czy Mamo zrobiliby je pewnie w dwie minuty) zadanie z matmy mama mnie zawołała na dół. Krzyknęłam,że już idę i zeszłam na dół. Przeczucie mi mówiło,że czeka mnie dziś jeszcze jedna niespodzianka. I nie myliłam się. W korytarzu mojego domu zobaczyłam... Nie kogo innego jak moją przyszłą córkę Chibiusę wraz z jej ukochaną kotką, również przyszłą córką Luny i Artemisa. Musze przyznać,że Chibiusa urosła od naszego ostatniego spotkania. Różowe włosy upięła w dwa niby-koczki (mówię niby, bo  bardziej przypominały stożki niż koczki),ale włosy które zostawiła luzem były już dłuższe. Jednak czerwono-różowe oczy i dziecięca buzia zostały takie same. Była ubrana w mundurek Juuban Municipal Primary School. Szara, mała kotka Diana jak zwykle siedziała jej na głowie.
-Chibiusa!-krzyknęłam i podbiegłam do niej aby ją uściskać. Było to dosyć niecodzienne zachowanie jak na mnie,ale kiedy nieomal ją straciłam, to chyba uczucia Przyszłej Królowej Serenity do swojego dziecka postanowiły się we mnie obudzić.
-Też za tobą tęskniłam Usagi-powiedziała dziewczynka, odwzajemniając uścisk.
-Czy to nie wspaniałe? Mam nadzieję,kochanie,że nie będzie już tak długich wycieczek szkolnych-powiedziała mama. W duchu westchnęłam. No tak. Przecież trzeba było jakoś usprawiedliwić nieobecność Chibi.  Mama nie mogła przecież wiedzieć,że Mała Dama przebywała przez cały ten czas w przyszłym Kryształowym Tokio. Wkrótce po przywitaniu całej mojej rodziny z Chibiusa mama zrobiła nam najpyszniejsza kolację jaką kiedykolwiek jadłam.
-Usagi,nie jedz tyle bo pękniesz-upomniała mnie mama. Ale ja tam jej nie słuchałam. Sama sobie winna,że zrobiła tyle dobrego jedzenia! Musiałam przecież wszystkiego spróbować, jakiem Usagi Tsukino! Po kolacji poprosiłam Chibiusę aby wpadła jeszcze do mnie na chwilę.
-Dobra,mów mi teraz co cię do mnie sprowadziło-powiedziałam.
-Mama mi powiedziała,że mam przyjść bo niedługo tutaj, w XX wieku ma się zdarzyć coś dziwnego. Zauważyłaś coś?-odpowiedziała wyjątkowo chyba nie kręcąc i nie próbując się wykręcić od mojego pytania. W duchu ucieszyłam się. Przyszła Królowa Serenity (czyli ja) wreszcie utarła jej trochę nosa. Ciekawe,czy przestanie się przystawiać do Mamo? Matko o czym ja myślę! Przecież bądź co bądź to jej ojciec! Nie mogła się do niego przystawiać! Tak się pogrążyłam we własnych myślach,że Chibiusa musiała mnie mocno uderzyć w ramię.
-Tak widziałam coś dziwnego-powiedziałam i opowiedziałam jej o dzisiejszym zdarzeniu.
-Mama miała rację, jak zawsze. Ale my sobie z tym poradzimy!-powiedziała optymistycznie dziewczynka. Czasami zapominam ile ona ma lat... Jest nazbyt dojrzała jak na swój wiek,ale skoro jej to nie przeraziło, dziewczyn chyba też nie powinno,prawda? Outer Senshi chyba i tak o tym wiedzą,dzięki Hotaru. Teraz tylko Inner Senshi powinny się tego dowiedzieć tego ode mnie...
***
-CO TAKIEGO?-wrzasnęła Rei Hino, uderzając ręką w stół.
-To niemożliwe...-wyszeptała Ami Mizuno patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami. Minako Aino i Makoto Kino nie mogły wydobyć z siebie głosu. Siedziałyśmy w naszej ulubionej kafejce i właśnie im opowiedziałam o wczorajszej przygodzie i o wizycie Chibiusy.
-Przyjęłyście to gorzej,niż myślałam-mruknęłam pod nosem.
-Dziwisz się?! Poprzednim razem omal nie zginęłyśmy na dobre!-krzyczała dalej Rei. Ta to dopiero się wkurzyła. Naprawdę zasługiwała na swoje imię (Dusza Ognia). 
-Rei,opanuj się. To nie jej wina-powiedziała Mianko,odzyskawszy wreszcie głos. Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością. Wybuchy Rei były naprawdę niebezpieczne dla otoczenia. 
-Poza tym od tego właśnie jesteśmy,tak? Od obrony Kosmosu-poparła Minako Makoto. Po dwudziestu minutach przekonywań Rei w końcu dała za wygraną. Nawet Ami przestała się bać.
-Czyli co? Wracamy do starej pracy?-zapytałam kładąc przed siebie rękę. Ami położyła swoją dłoń niepewnie,ale za to Minako i Makoto z wielkim zapałem. Luna i Artemis również położyli swoje kocie łapki. Wszyscy wyczekująco spojrzeliśmy na Rei. Po krótkim wahaniu i ona postanowiła położyć swoją dłoń.
***
Ohayou! Jak Wam się podobało? Napiszcie mi!! Dedyk dla Julki :*
Sonia

sobota, 24 stycznia 2015

1. Pierwszy atak


~Usagi
Dzień zaczął się dla mnie bardzo zwyczajnie. Jak zwykle za późno wstałam i z tostem w ustach, poganiana przez Lunę, pobiegłam prosto do szkoły. Po drodze spotkałam jeszcze moje przyjaciółki, oprócz Ami Mizuno. Ona była wzorową uczennicą i nigdy się nie spóźniała. Po prawdzie, to tylko dzięki niej udało mi się dostać do wyższej szkoły. Gdyby nie ona, zawaliłabym sprawdziany. A tak tylko się w duchu cieszyłam. Kiedy tylko skończę szkołę na dobre, wyjdę za Mamoru, a potem... zobaczymy co przyszłość przyniesie. W szkole było meeega nudno, jak zwykle zresztą. Niech się nie dziwią,że połowa uczniów śpi na lekcjach, skoro nauczyciele tak przynudzają. Kiedy WRESZCIE zajęcia się skończyły, poszłam z dziewczynami do kawiarenki na lody. Niedługo potem pożegnałam się z nimi i poszłam z Luną w kierunku domu. Nagle zatrzymało mnie coś... jakieś złe przeczucie.
-Luno, czujesz to?-zapytałam kotki, siedzącej mi w ramionach. Ta skinęła głową.
-Oczywiście, że tak. Chodźmy to sprawdzić! -wykrzyknęła, wyślizgując się z moich ramion. Nie mając zbytnio wyboru pognałam za nią. Naszym oczom ukazał się dosyć okrutny widok. Jakaś okropna... no właśnie,  nie mam zielonego pojęcia jak to określić... Powiedzmy, że miało krwiście czerwone oczy, czarne skrzydła,czarne, krótkie włosy. Ubrane było w karminową sukienkę. Było bose a z ramion wystawały jej czarne rogi. Zauważyłam, że wysysa z jakiejś kobiety białą mgiełkę.
-Usagi szybko! Przemień się! -szepnęła do mnie Luna. Chwyciłam moją broszkę i powiedziałam:
-Potęgo wiecznego Księżyca, Przemień mnie!
Kiedy transformacja się zakończyła, krzyknęłam do stojącej tam postaci:
-Stój!
-Co się dzieje?-zapytała. Po chwili podniosła głowę i mnie ujrzała. -Kim jesteś?
-Jestem Wojowniczką o Miłość i Sprawiedliwość, jestem Czarodziejką z Księżyca i... W imieniu Księżyca ukażę cię! -zawołałam.
-Khe! Możesz sobie pomarzyć-prychnęła ta dziwna kreatura. Westchnęłam w duchu. Przecież nie mogło pójść tak łatwo, prawda? Nagle ta dziwna postać skoczyła na mnie. Odskoczyłam i wylądowałam za nią.
-Sailor Moon Kick!-krzyknęłam, kopiąc ją w miejsce, gdzie wyrastały jej skrzydła. Postać zawyła z bólu i próbowała mnie złapać,ale byłam szybsza. Czym prędzej krzyknęłam:
- Pocałunek Srebrnego, Księżycowego Kryształu!
Gdy tylko wykrzyczałam te słowa w moich rękach pojawiło się berło. Z niego wypłynęło światło kierujące się na moją przeciwniczkę. Ta zawyła upiornie i zniknęła w ciemności. Sprawdziłam co z kobietą i gdy upewniłam się, że z nią wszystko w porządku pobiegłam do Luny i zmieniłam się w siebie.
-Luno,co się dzieje?-zapytałam czarnej kotki,ale ta pokręciła tylko swoją czarną główka.
-Nie wiem. 
***
Ohayou! Wiem,że trochę krótko,ale trochu musiałam się zastanowić jak to przedstawić. Obiecuję,że druga część będzie lepsza i bardziej opisowa!! Dedyk dla wszystkich fanów Sailor Moon!
Sonia

piątek, 14 listopada 2014

Wstęp

Myślałam,że to wszystko się skończyło... Że wróg został ostatecznie pokonany. Ze już nic nam nie zagrozi. Że już nie będę musiała się zmieniać i ratować naszego świata. Że Chibiusa nie będzie musiała do mnie wrócić. Ale się myliłam. Trzy lata po bitwie, jak sądziłam, ostatecznej pojawiło się coś, co kazało mi się zatrzymać. Mimo wszystko teraz miałam więcej czasu. Skończyłam naukę i mogłam się poświęcić walce. Teraz będę silniejsza. Lepsza. Chcąca się odnaleźć. Pokochać. Tak,więc...
W imieniu Księżyca ukażę Cię!